wtorek, 5 sierpnia 2014

WSPOMNIENIOWE SENTYMENTY



Dla utulenia, obecnych wyrzutów sumienia i pewno przyszłych, a przede wszystkim z wewnętrznej potrzeby, segreguję stare papiery, niegdyś ważne, dziś tylko pamiątka to rodzinna, w pożółkłych teczkach znalazłam pierwsze szkice domu, pozwolenia na budowę pomyślałam że dam to dosłownie w ramę....z góry przepraszam za kiepskie zdjęcia, winię za nie aparat, okazyjnie kupiony i taka niestety jego jakość.








  Tu owa rama, póki co wisi na honorowym miejscu, jakoś ten rysunek domu nie za bardzo pokrywa się z rzeczywistym, zresztą sami zobaczcie....



 Jak widać jeszcze płotu brak do kompletu, aktualnie się maluje, jak pogoda pozwoli to na sobotę zawiśnie ....wreszcie.

 W oknie odbija się posadzony osobiście  z 15 lat temu  świerk ...
  A tu już dokumenty tyczące domu w języku niemieckim, jak powiadała moja prababcia ...za Niemca tak było ....
 Tu poniżej papiery które przy sprawie spadkowej musieliśmy wyciągnąć  z Oświęcimia, tyczące syna mojej prababci, który tam zginął, oczywiście jak pisze poniżej zmarł śmiercią naturalną ...w tak młodym wieku ...



  Tu jak widać wytyczne ....jak widać dom duży, więc dawniej z urzędu przydzielano czy się chciało czy nie lokatorów .....i tak sezonowo co ja pamiętam bywali panowie fotografowie, malarz od portretów, pielęgniarki które pracowały w okolicznych szpitalach, jak i lokatorzy na stałe ...czyli co najmniej na kilka lat.


 To zdjęcie które niedawno znalazłam, pierwsza po lewej moja babcia, obok jej mama czyli moja prababcia, dalej najstarsza siostra babci, i ostatnia to też starsza siostra babci, z pośród nich babcia została przy życiu.


 Jak widać prócz mojego wesela, dawniej też nasz dom podejmował weselnych gości, tu babcia z pierwszym mężem, niestety po pięciu latach pożycia wniosła o rozwód z powodu przemocy fizycznej i psychicznej....zostając z dwójką małych dzieci....w tamtych czasach to łatwe nie było.

 Po lewej siedzą prababcia i pradziadek, budowniczowie naszego domu, wiecie że od niedawna wiem jak wyglądał mój pradziadek ....nie miałam całe lata, w posiadaniu tych zdjęć z jego wizerunkiem, no ale już mam.

 Tu moja babcia szczęśliwa z drugim mężem a moim dziadkiem najlepszym jakiego mogłam mieć.

   Czyż nie szczęśliwi ....

 Moja prababcia w ostanie lato swojego życia miała tu 89 lat ....jak widać zdjęcie jest w ramce, mam ją blisko siebie ...

 Do końca krzątała się w swoim ukochanych ogrodzie, a to przetwory robiąc, a to plewiąc, a jak padał deszcz to druty szły w ruch ..nie lubiła bezczynności ....
 A to jej wsuwka do włosów  którą trzymam w mojej toaletce .....z sentymentu ....

12 komentarzy:

  1. Mowil Ci ktos, ze jestes podobna do swojej babci? Pilnuj tych pamiatek jak oka w glowie, kiedys beda wazne dla Waszych dzieci i ich dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś z nosa ponoć są my wszyscy do siebie podobni, po kobiecej linii, dziś właśnie córa towarzyszyła mi w tym segregowaniu pamiątek, dla niej widać też zaczyna to być ważną częścią :)
      Jak miło Cię widzieć w obserwatorach ....myślałam że jak inni focha mi tu strzelasz :)

      Usuń
    2. Nie, po prostu jakos mi umknelo, zapomnialam sie wpisac. Ale co sie odwlecze...

      Usuń
    3. To samo właśnie chciałam napisać. Kogoś mi to zdjęcie przypominało. Babcia była bardzo ładną dziewczyną:),

      Usuń
  2. Nie wiem, czy swiadomie sprzedalabym dom z takimi tradycjami. Czwarte pokolenie wychowuje i pomimo wielu trosk, zmartwien, nieporozumien rodzinnych, trwacie w nim i dbacie o jego swietnosc.
    Kawal zycia, przeroznych zawirowan zyciowych - a on stoi.
    Dokumentacja juz historyczna. I nie dziwi mnie, ze niektore dokumenty chcesz oprawic w ramki, zrobilabym to samo.
    Nie latwo jest rozliczyc sie z przeszloscia, tym co nas boli. Ty, to robisz. I Wiesz, nie zdziwi mnie jesli nie sprzedasz tego domu.
    Marzenia mozna spelniac wszedzie, zrobilas to juz dajac zycie "rodzinnemu domu", gdzie czasami ognisko przygasalo, lekko sie zarzylo, a Ty caly czas nioslas swiatelko i je niesiesz.

    Usciski Ilonko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Ataner już prawie piąte pokolenie za chwilę wyjdzie z tego domu, to prawda staramy się zadbać o dom, chcę jeszcze pięknie podwórko wykończyć ....dla...nowych właścicieli....wierz mi jeśli bym mogła przeniosłabym ten dom w te nasze wymarzone miejsce....gdyby tak się dało....ja w tym miejscu już nie chcę być, czuję się nieraz jakbym żyła nie swoim życiem ....
      Ale cieszę się że mimo wszystko daliśmy radę ....

      Usuń
    2. Daliscie rade, i to bardzo, bardzo:)
      Pedz za swoimi marzeniami, pomyslnych wiatrow - usciski:)

      Usuń
  3. Tego typu wpisy zawsze uważam za najmilsze. Cudownie jest tak się zanurzyć w czyichś wspomnieniach, zupełnie, jakby się czytało sagę rodzinną sprzed lat.
    Sama planuję zamieścić podobny post, jak już uporam się z najbardziej gorącymi tematami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są też dla mnie miłe wspomnienia, liczę że kiedyś będę mogła wnukom a może prawnukom opowiadać o moich korzeniach ....czekam na Twój podobny wpis .....z niecierpliwością :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię oglądać stare fotografie , z chęcią pooglądałam. Podejmujesz Ilonko ryzykowną decyzję ale ja to rozumiem , również przeprowadziliśmy się ale 15 km od miejsca pracy i dojeżdżamy . W tych zwariowanych czasach mieć pracę to najważniejsze , młodzi po studiach szukają pracy mając nawet kilka kierunków skończonych a co mówić po 40 stce. Kochana dmuchaj na zimne i rozważcie wszystkie plusy i minusy. Nie wiem jak to wszystko planujecie ale życzę z całego serca aby Wasze plany zrealizowały się szczęśliwie. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  5. No i uleciał był komentarz mój baaardzo długi. Nie odtworzę go, ale powiem tylko w skrócie depeszowym: uwielbiam takie podróże sentymentalne w przeszłość. Babcia bardzo ładną dziewczyną była. Do rodzinny imponujący. Szkoda by mi było sprzedać. Ale może tylko tak mi się wydaje. A na koniec za św. Augustynem powtórzę - "kochaj i rób co chcesz"!

    OdpowiedzUsuń